No to bum!

Dawno, dawno temu w pewnym kraju nastał czas zamachów terrorystycznych, podkładania bomb w miejscach publicznych, wysyłania straszących listów…
Słowem – panowała totalna psychoza.

Wracaliśmy z Kolegą do domu pociągiem.
Znaleźliśmy wolny przedział.
Po jakimś czasie dosiadł się jakiś jegomość. Potem …

Canticum canticorum

Pie­nią się win­ne ja­go­dy,
Pach­ną­cy nard
Cięż­ko za­le­wa sady —
Pa­słam bra­ciom mym trzo­dy
W sło­necz­ny skwar —
Dla­te­go je­stem śnia­da;
Szu­mi noc gra­na­to­wa.
Od żół­tych gwiazd
Gore, po­pie­li się nie­bo.
Oczy pło­ną­ce cho­wam
W rzęs cy­pry­so­wy las,
Jako sa­dzaw­ki …

Jest taki dzień…

Co się zdarza, gdy klasyków się przytacza?
       Brak tłumacza…
Czemu dzieł japońskich czytać nie dasz rady?
       Brak przekładu!
Czego braknie, by angielski tekst doceniać?
       Tłumaczenia!
Kto finezje obcych tekstów nam objaśni?
       Tłumacz właśnie!
Co Szekspira na świat daje nam spojrzenie?…

Irlandzki zamek

Pewnej sierpniowej soboty namówiłem żonę i pojechaliśmy do Zamku Ardgillan leżącego ok. 35 km na północ od Dublina.  Najpierw jedzie się wypasioną obwodnicą M50, potem zjazd na autostradę M1, z niej na drogę lokalną główną, następnie na lokalną podrzędną, która …

Tatuaż NN

Poznałem go, kiedy pracowałem u pewnego tapicera z ambicjami, Jurek był tam projektantem i facetem od zarządzania, robiliśmy meble na wysokim poziomie, ogromne sofy z marszczonymi oparciami albo fotele wyściełane delikatną skórą, w sam raz dla paniuś, które od zakochiwały …

Żywiec ptakami stoi

A ptaki żywcem. Pojechałem w lipcu na parę dni do Rodziców, ale pogoda była taka sobie, więc dopiero drugiego czy trzeciego dnia mogłem się wybrać na spacer z aparatem. Przede wszystkim nad Sołę, w zwykłe miejsce tuż poniżej mostu, potem …

Wiktoryna

Czy pomyślałby kto, kiedy matusia słabować zaczęła, że z takiej oto przyczyny się to działo, że na świat przyjść miała ona – Wiktoryna?
Kiedy już wiadomym się stało, co za przypadłość matusię zgnębia, tatko tylko się za głowę łapał, że …

Żar-Ptak

Nie znam spełnienia swego, jak nie znam śmierci swojej.
Wśród jakich drzew sandałowych i pośród jakich aniołów,
mądrym żądłem języka struny wspierając gardłowe,
Żar-Ptak o piórach z płomieni tokuje i niepokoi?

Pod niebem zoologicznym zwierzęcy zziajany park
łączy gwiaździsty znak …

Mało słońca na Kaszubach

To nie był najbardziej udany tydzień, jeżeli chodzi o pogodę – trochę padało, częściej się chmurzyło (co będzie niestety widać po jakości zdjęć), dopiero pod koniec zaczęło być trochę bardziej słonecznie. Głównie pracowałem, ale trochę również chodziłem po lesie, szukając …

Mili panowie, mili panowie, mili panowie Em…

Działo się to w czasach, gdy pan Władza na literkę Em resztki władzy absolutnej jeszcze posiadał.

Kolega Brata na swojej, niestety, nieogrodzonej posesji zrobił ognisko.
Uczestnicy w większości dowody już mieli, raczyli się więc piwkiem. Z umiarem. Bezdowodowa reszta, w …

Trawniczek

Jak wiecie…. hm… nie wiecie. To powiem, jestem teraz w/na Bawarii.
Dzisiaj kosiłem trawniczek. Tutejsze trawniczki albowiem wymagają koszenia, czy trzeba, czy nie trzeba.
Ogólnie Bawarczycy koszą te trawniczki usilnie, chociaż na ogół mają hektary trawy do koszenia i krowy …

Od Sappady do Wierzchosławic i Tarnowa.

13 lipca we wpisie o czerwcowych wyjazdach z Krakowa wspomniałam o moim pobycie w Wierzchosławicach 20-22.06.23. Obiecałam wtedy osobne pięterko z tych paru dni.

Wszystko zaczęło się w lutym tego roku w Sappadzie.

Tam w …

Runą…

Runą i w łunach spłoną pożarnych
Krzyże kościołów, krzyże ofiarne…
I w bezpowrotnym zgubi się szlaku
W lechickiej ziemi Orzeł Polaków…

O, jasne słońce, wodzu Stalinie!
Niech sława Twoja nigdy nie zginie…
Niech nas jak orły powiedzie z gniazda
Pięcioramienna

Adriatyckie okolice, cz. IV

No to zmierzamy ku końcowi opowieści. Nadal stacjonujemy w Portorož i nadal wyprawiamy się stąd na wycieczki, dalsze i bliższe. Jak już wspominałem, Słowenia ma króciutką linię brzegową, dlatego można się stąd błyskawicznie dojechać zarówno do Chorwacji, jak i do …

Żyzność sierpniowa

O blade matki rumianych dzieci, o żyzne, dumne, radosne matki,
pójdziecie zrywać soczystość wiśni w dłonie od pieszczot dziecięcych gładkie,
pójdziecie w skwarze święcić sierpniowo serc urodzajnych żyzne pokłosie,
pójdziecie boso rzeźbić stopami rozpuchły, tłusty, skibny czarnoziem.
Widziałam usta (jak

Kopaniec, Kartezjusz, śnieg

W połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku przez rok mieszkałem w Kopańcu, wsi położonej w Górach Izerskich. Moi koledzy wtedy studiowali, pracowali w kopalni albo służyli w wojsku, a ja zamieszkałem w poniemieckiej chałupie, żeby nie dzielić ich losu. Odrzucenie niektórych …

Adriatyckie okolice, cz. III

Z Chorwacji wróciliśmy do Słowenii, ale już nie w góry do Bledu, tylko nad morze, do Portorož. To miasto znane z europejskiego festiwalu filmowego, kurort, trochę podobny do Sopotu, tyle że Sopot nie graniczy z tak urokliwym (i starym) miastem …

Adriatyckie okolice, cz. II

No i ze Słowenii przewiało nas do Chorwacji, autostradami, a na końcu krętą nadmorską drogą, z widokiem na ciągnącą się i ciągnącą po prawej wyspę Pag, chociaż jakbym nie spojrzał na mapę, to bym nie powiedział, że to w ogóle …

Adriatyckie okolice, cz. I

Tytułuję ten wpis (a właściwie całą serię) w ten sposób, ponieważ nic innego mi nie pasowało. Słowenia to nie całkiem Bałkany, to kraj leżący na styku Włoch, Austrii (a wcześniej Austro-Węgier) i pozostałych krajów byłej Jugosławii, całkiem się odżegnujący od …

Makówczyne czerwcowe krótkie wyjazdy z Krakowa.

Tetryk swoim wpisem o czerwcowych weekendach zainspirował mnie do „pochwalenia” się moimi czerwcowymi wyjazdami. Jako emerytka mogłam sobie pozwolić na nieograniczanie się tylko do weekendów.

4.06.23 – Warszawa.

Po co tam pojechałam — wszyscy wiedzą. W sieci krążyło mnóstwo zdjęć …