« Pochwalone niech będą ptaki Van Patten Woods Forest Preserve »

Alleluja, czyli Święta

Na zbliżające się Święta, tak inne niż tradycyjne, chciałbym nastroić was pozytywnie piękną balladą Leonarda Cohena:

https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=YrLk4vdY28Q

Istnieje polska wersja tej pieśni, w przekładzie i wykonaniu Macieja Zembatego:

https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=PR4gAFCGH6Y

Życzymy sobie w ten czas zdrowia i spokoju, umiejętności wykrzesania w sobie radości i spokoju ducha, mimo zniewag otaczającego nas świata. Bądźmy zdrowi!

I jeszcze lżejszy akcent, aby nie było tu nazbyt poważnie:

https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=B3AVIa8MJbQ

(obrazek wyróżniający podkradnięty od Małgośki 😉 )

184 komentarze

  1. Tetryk56 pisze:

    Odrobina świątecznego nastroju się przyda, czyż nie?

  2. miral59 pisze:

    Dziękuję Ukratku za to pięterko Cmok
    Nie jestem fanką świąt, bo głównie kojarzą mi się z wytężoną pracą i to w kuchni, czego nie znoszę Weary
    Te święta są inne, a i atmosfera wokół nich znaczenie odbiega od normalnej…

  3. Zocha pisze:

    Dołączam do pozytywnego nastrajania: życzę wszystkim Wielkanocy spokojnej mimo niepokoju i tak radosnej, na ile to teraz możliwe PukPuk

  4. Makówka pisze:

    Wysłuchałam pięknej ballady w obu wersjach i nad każdą się zadumałam.
    Nie pomógł lżejszy akcent na koniec, abym wykrzesała w sobie radość.

    I chociaż wszystko poszło źle…to zdanie najbardziej odpowiada moim myślom teraz.

    Moje wcześniejsze życzenia Tetryk obiecał przenieść z tamtego pięterka na to, więc ja tu teraz pożyczę Wam tylko pomyślnego krzesania radości.

  5. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, już jestem. Trochę ochłonięty i ogarnięty.

    Piękne i słuszne życzenia.

  6. Makówka pisze:

    Wróciłam.

    Znowu coś pokręciłam.

    Miałam pójść do sauny, a znalazłam się w pięciogwiazdkowym hotelu Regal w Londynie, w którym wędrowałam od czasu do czasu.
    Wędrówki w czasie wraz z Krystyną Jandą, Edytą Jungowską, Anną Samusionek, Janem Machulskim, Janem Englertem, Sławomirem Orzechowskim i Wojciechem Malajkatem nie były straconym czasem, ale czy ja się wreszcie nauczę kupować właściwe bilety?

  7. Quackie pisze:

    Kochani, ja jednak się już pożegnam. Popołudnie mocno mi dało w kość.

    Przy takim pięterku muzycznym osobnej dobranocki nie trzeba Pleasure

  8. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Dziś była piękna świąteczna pogoda Approve Słoneczko grzało (ale nie za mocno), lekki wiaterek…
    Małżonek nie pracował. Pojechał rano do siostry ścinać drzewo. Było odpowiednich rozmiarów (nie za duże), więc mógł to zrobić Wink
    Musiałam jechać na pocztę wysłać nasze podatki (bo jednak musieliśmy je zapłacić). Pojechaliśmy razem i od razu wybraliśmy się na wycieczkę Happy-Grin Do jednego z pobliskich parków…
    Może dlatego, że było już popołudniu, nie spotkaliśmy za dużo ptaków. Jedynie całą masę drozdów wędrownych, kilka krzyżówek, parę bernikli kanadyjskich, dzięcioły różowoszyje, pasówkę śpiewną, kardynały i epoletniki… to jak na wycieczkę nie za dużo i same popularne.
    Ale połaziliśmy po chaszczach i to najważniejsze Happy-Grin
    Po powrocie do domu, poczułam, że coś mi lezie po ręce – kleszcz!!! Amazed Szok ze stresem!!! Przecież jeszcze nie sezon na nie! Skąd mógł się wziąć?
    Wszystkie ciuchy, w których byliśmy, od razu „poszły” do pralki, a my pod prysznic. Jeszcze do szalejącego wirusa brakuje nam jakiejś odkleszczowej choroby Disapproval
    Ale to sygnał dla nas, że trzeba uważać, bo kleszcze już się obudziły i można jakiegoś załapać Pondering

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry.

      „Nie pracował. Pojechał do siostry ścinać drzewo” – czy tylko ja tu widzę tu sprzeczność? Wink1

      A co do kleszczy, to niemal wszyscy znajomi psiarze i nawet część kociarzy (ci z wychodzącymi kotami) donoszą, że zwierzaki znoszą im już do domu kleszcze, więc wygląda, że u nas też się to świństwo pobudziło.

      • Makówka pisze:

        Też tak słyszałam. Jo np. o tym pisała, że jej psina łapie kleszcze.
        Dobrze, że zauważyłaś tego kleszcza Miralko.

        • miral59 pisze:

          Ze mną jest coś nie tak, bo każde paskudztwo do mnie się przyczepia… wszystkie komary, pchły, czy kleszcze najpierw lazą do mnie Disapproval To już nie pierwszy raz, że przynoszę do domu kleszcza (czasami kilka), a na męża żaden nawet nie usiądzie Worry
          I na pewno nie chodzi tu o grupę krwi (tak kiedyś słyszałam), bo mamy z mężem taką samą (BRh+)…

          • Makówka pisze:

            Ja mam O Rh- i też stale mam jakieś kleszcze, a dwa razy miałam boreliozę.

            • miral59 pisze:

              Ale z tego co wiem, borelioza jest w zasadzie nieuleczalna. Zalecza się ją tylko, a po kilku latach i tak się odnawia. Tak miał jeden z moich polskich kumpli.
              Przyjmował jakieś leki (nie interesowałam się jakie) i było w porządku. Po paru latach, chociaż żaden nowy kleszcz go nie uciął, choroba wróciła. Musiał leczenie przejść od początku. Lekarz mu powiedział, że to normalne i często się zdarza…
              Kumpel, jak i ja, wiele lat pracował w szpitalu, znał wielu lekarzy, także po znajomości można się wielu rzeczy dowiedzieć. Takich, o których pacjentom się nie mówi… Wink

          • Quackie pisze:

            Ja mam BRh- i gryzą mnie umiarkowanie.

            • miral59 pisze:

              Mimo wszystko wydaje mi się, że grupa krwi niewiele ma wspólnego z napadami różnych insektów. Brat cioteczny mego męża ma grupę krwi jak Makóweczka, 0Rh-. Jak byliśmy razem nad jeziorem, to nad nim latało dużo więcej komarów niż nade mną… najmniej nad małżonkiem. I tak, jak mogłabym myśleć, że grupa krwi brata jest bardziej atrakcyjna komarom, tak zupełnie nie rozumiem dlaczego nade mną latało ich dużo więcej niż nad małżonkiem.
              A przecież gryzą tylko komarzyce, więc facet powinien być dla nich bardziej atrakcyjny… Wink

      • Tetryk56 pisze:

        To jest tak jak z niepracującą wielodzietną matką, jedynie prowadzącą dom…

        • Quackie pisze:

          Owszem. Z tą różnicą, że ta matka nie bardzo ma możliwość „nie pracować”… Pondering

          • miral59 pisze:

            Och! Proszę mnie nie łapać za słówka! Ozorek
            To był tylko skrót myślowy. Nie pracował zawodowo. Ścinanie drzewa to też praca i to wcale nie lekka, łatwa i przyjemna Happy-Grin Drzewo, które małżonek ścinał nie było takie duże, sięgało zaledwie 1 piętra. Jodła. Siostra męża nie zdecydowałaby się na wycięcie, gdyby nie to, że korzenie podniosły betonowe płyty chodnikowe i niebezpiecznie zbliżyły się do domu. Mogły uszkodzić fundamenty… Weary

            • Quackie pisze:

              A tak. U nas na podwórku jeszcze 10 lat temu rosły dwie potężne topole, wyższe niż pięciopiętrowa kamienica, i niestety trzeba je było zlikwidować dokładnie z tego samego powodu – robiły korzeniami krzywdę podwórku.

              • Makówka pisze:

                Musiałam wyciąć w Stróży dwa drzewa -modrzewia i srebrny świerk. Obu drzew było nam bardzo szkoda, ale zaczęły trochę usychać i wyrosły tak, ze gdyby się zawaliły w razie wiatru uszkodziłyby dach sąsiadom.

                Napisałam pismo do gminy, była komisja, obejrzała i wydała zezwolenie.

              • miral59 pisze:

                O tak. Często nie zdajemy sobie sprawy jaką siłę mają korzenie. Nie tylko drzew. Między innymi dlatego przy naszej części budynku nic takiego nie rośnie. 12 lat temu wykosiliśmy wszystko. Nie chcę uszkodzonych fundamentów! A im większe drzewo, tym trudniej je wyciąć. Tak samo jak pozbyliśmy się bluszczu z naszej części domu. Oplatał całkiem ładnie, ale to bardzo źle działa na cegły. Odrywałam na siłę, bo powpuszczały korzonki (czy chwytniki)bardzo głęboko.
                Pamiętam, że w moim rodzinnym domu, w Polsce, mieliśmy winogron na domu. Ale dziadek zrobił specjalną kratkę i po niej winogron się piął. Nie po domu. Od domu było kilka centymetrów przerwy. Pleasure
                A siłę korzeni najlepiej widać w kanionach. Zawsze podziwiam, jak takie drzewo (często ogromne) jest w stanie się utrzymać na pionowej ścianie skalnej… jak głęboko musiało wpuścić swoje korzenie…

  9. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Piękna, słoneczna pogoda.

  10. Makówka pisze:

    Słoneczne witajcie!

  11. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! …i do przodu! Overjoy

  12. ajw pisze:

    Zdrowych i spokojnych świat dla wszystkich TUBYLCÓW 🙂 Życzę Wam, kochani, żeby wzrastała Wam wyłącznie temperatura uczuć (pozytywnych, rzecz jasna) Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin

  13. Eliza F. pisze:

    O Matko mistrzu Q jak Twoje pisanki tak wyglądały to jakie miały by być dzisiaj -Prorok ? Życzenia zdrowych i pogodnych Świąt dla Wyspiarzy i ptaków przelotnych życzy Eliza F. zkwiatkiem

  14. Quackie pisze:

    Zmykam również. Do zobaczenia jutro…

  15. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  16. miral59 pisze:

    Kochani, tak na koniec i ja chciałam złożyć Wam życzenia spokojnych i zdrowych świąt Serducho
    Oczywiście życzę zdrówka również po świętach. Mam nadzieję, że uda nam się to jakoś przetrwać…
    Ps. Nie umiem składać życzeń, ale płyną z serca… chociaż skromne…

  17. miral59 pisze:

    Byliśmy dziś nad Mallard Lake. Było cudnie Approve
    Ułaziliśmy się niesamowicie. Co prawda żadnych nowych czy rzadkich ptaków nie było, ale i tak jestem zadowolona.
    Poszliśmy dokoła jeziora, ale nie szeroką aleją (jak wszyscy) ale wertepami i chaszczami, jak to my lubimy Pleasure Fakt, że potem oglądaliśmy się nawzajem, czy jaki kleszcz się nie uczepił…
    Byliśmy na bagnistej ścieżce, gdy z trzcin wyskoczyła samiczka epoletnika krasnoskrzydłego. Popiszczała i uciekła. Wiedzieliśmy, że woła swego wojowniczego partnera. Pojawił się minuta osiem. Gdy przeleciał mi tuż nad głową, wiedzieliśmy, że gdzieś blisko ma gniazdo. Zawróciliśmy i obeszliśmy ten teren trochę naokoło. Nie ma co szukać gniazda i płoszyć bez potrzeby wojownicze ptaki Pleasure Niech wysiadują swoje jajka w spokoju Wink
    Muszę też przyznać, że byliśmy zaskoczeni ilością samochodów na parkingu… Parking był niemal całkowicie zastawiony samochodami Amazed Po ścieżkach przewalały się wielkie gromady. Całe szczęście obchodziliśmy jezioro z tej strony, gdzie nikt nie chodzi Happy-Grin Amerykanie wolą ubite, szerokie drogi. My… wiadomo… chaszcze Wink

    • miral59 pisze:

      Dodam jeszcze, że Mallard Lake składa się z kilku części. Dwie główne przedzielone są przesmykami i mostami nad nimi. Dokoła jednej części idzie szeroka, żwirowa aleja. Główne miejsce spacerowe. Druga część ma tylko trochę tych alejek, a reszta to dzicz. Liczne odnogi i kanały są porośnięte wysokimi trzcinami. Miejscami trzeba się przeciskać wąskimi zwierzęcymi ścieżkami… ptasi raj Happy-Grin Oczywiście wiadomo, która część pociąga nas bardziej Wink

  18. Alla pisze:

    Dzień dobry, spokojnych i zdrowych z nadzieją na…jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie..
    Ściskam Wszystkich (bez duszenia 😉 ) All-I-See-is-Love

  19. Kopciuszek pisze:

    Świąteczne dzień dobry!
    Życzę Wam przede wszystkim zdrowych i spokojnych Świąt.
    WIARY, że to szybko minie,
    NADZIEI, że sie pozbieramy
    MIŁOŚCI, która pozwoli to przetrwać!

    Pozdrawiam serdecznie
    kiss_a_heart

    • Tetryk56 pisze:

      Wzajem wszystkiego dobrego, Kopciuszku!
      Jak dobrze znów cię zobaczyć!

      • Kopciuszek pisze:

        Dziękuję Tetryku Buziak
        Jak dobrze, w sensie MIŁO, że Ty zawsze potrafisz mnie zauważyć w tłumie Heart
        W obecnej sytuacji, ta życzliwości jest taka ważna, ta pamięć o innych.
        Jakże piękny jest człowiek, jeżeli jest człowiekiem…. I ja takiego Cię widzę In Love
        Serdeczności i dużo zdrówka dla Ciebie i Twoich bliskich Rose

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jeszcze przed śniadaniem (ale zaraziczku siadamy).

  21. Makówka pisze:

    Dzień dobry!

    Gienię poproszę o herbatę i świątecznego mazurka…

  22. Makówka pisze:

    Makówka się wynurzyła.

    Kiedyś przez przypadek znalazłam się w hotelu.
    Tym razem w hotelu Heuton znalazłam się zgodnie z planem.
    Taki mały rodzinny, wielkanocny BRANCZ.

    • miral59 pisze:

      Brancz, to tutaj połączenie śniadania z lunchem Delighted
      W weekendy Amerykanie wstają około południa. Jest za późno na śniadanie, a za wcześnie na lunch, no więc wymyślili ten brancz Overjoy Coś pomiędzy…

  23. Makówka pisze:

    Słoneczne (jeszcze słoneczne, ale jak długo?) witajcie!

    Stawiam się u Gieni i herbatę poproszę. Do tego makownik i jakieś owoce.

  24. Quackie pisze:

    Dzień dobry, w Lany Poniedziałek prawem paradoksu nie leje, za to wieje bardzo.

  25. miral59 pisze:

    Świąteczne dzień dobry Happy-Grin
    U mnie niebo samo dba o świąteczną tradycję Wink Co prawda jeszcze nie pada, ale chmury burzowe są i wieje tak, że łeb z płucami urywa Amazed
    Znowu nam nawieje zmianę pogody Sad A już było całkiem znośnie… i dość ciepło…

  26. Max pisze:

    Stolica zgodnie z tradycją ” lanego poniedziałku ” , została jednak delikatnie , kulturalnie pokropiona . Widać , że Opatrzność oszczędza na wodzie , bo podczas pokropku nie otwierałem parasolki . Ale dobre i to , bo susza jest niesamowita ,a przyroda bez wody niestety więdnie . Dobrze to już było , ale każda poprawa cieszy . Świąteczne dzień dobry i Alleluja 🙂

  27. Makówka pisze:

    Pada,grzmi,zimno…

  28. Tetryk56 pisze:

    Święta, święta i już po!
    Pięterko urosło, na szczęście Miralka ma już w odwodzie ptaszki. Mam nadzieję, że rano je zobaczymy Please1

  29. Makówka pisze:

    Wróciłam z PREMIERY ONLINE (MONODRAM KRYSTYNY JANDY-DANUTA W.).

    Nie będę za wiele komentować, bo bohaterowie jak i książka, na podstawie której został zrobiony spektakl mógłby wzbudzić kontrowersje na Wyspie. Sama mam mieszane uczucia. Niewątpliwie jednak ciekawe jest jak można historię Polski opowiedzieć od strony kobiety, która jest „tylko” żoną przy mężu.

    Wróciłam z czasów mojej młodości i tych późniejszych zaglądam na Wyspę, a tu powrót do socjalistycznych czasów kolejkowych się szykuje.

    Kolejka budowniczych powstała!?

    -Miralka

    -Mistrz Q

    -Drugi Mistrz już układa.

    A jeszcze nie tak dawno było, że ilość komentarzy zbliża się do 300 i jest pytanie, czy ktoś ma jakichś pomysł.

  30. Makówka pisze:

    Widzę, że na ptaszki mogę liczyć dopiero przy śniadaniu, a więc czas powiedzieć:

    Dobranoc!

    lulu

  31. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Nie ma sprawy. Pięterko gotowe czeka. Chciałam tylko wspomnieć, że dziś znowu byliśmy na wycieczce Happy-Grin
    W Greenbelt Forest Preserve, w North Chicago. Połaziliśmy trochę ponad dwie godziny i zadowoleni wróciliśmy do domu Pleasure

    • Makówka pisze:

      To ja poproszę o opublikowanie!

      Czekam, spać nie idę bez ptaszków!

      Sam Mistrz Tetryk rączęta złożył i prosił o ptaszki, a Ty Miralko, na co czekasz?

      • miral59 pisze:

        Wybacz Makóweczko, ale nie było mnie w domu, więc nie widziałam ani złożonych rączek, ani Twojego wpisu. A po powrocie trzeba było coś zjeść, bo oboje byliśmy głodni. Co prawda obiad był szybko, bo schabowe moczyły się w jajku, a kalafior ugotowany już wczoraj, tylko na sitko i podgrzać… 10 minut i przygotowana całość tylko jeść Delicious
        No i dopiero potem usiadłam do kompa…

  32. miral59 pisze:

    Z wrażenia zapomniałam zaprosić na nowe pięterko Ashamed
    Zapraszam serdecznie… Delighted

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)