Na zbliżające się Święta, tak inne niż tradycyjne, chciałbym nastroić was pozytywnie piękną balladą Leonarda Cohena:
Istnieje polska wersja tej pieśni, w przekładzie i wykonaniu Macieja Zembatego:
Życzymy sobie w ten czas zdrowia i spokoju, umiejętności wykrzesania w sobie radości i spokoju ducha, mimo zniewag otaczającego nas świata. Bądźmy zdrowi!
I jeszcze lżejszy akcent, aby nie było tu nazbyt poważnie:
(obrazek wyróżniający podkradnięty od Małgośki 😉 )




Odrobina świątecznego nastroju się przyda, czyż nie?
Odrobina pewnie tak.
Dzięki za świąteczne pięterko.
Wyspa świętuje (mimo wszystko i na przekór) tradycyjnie?
Tradycyjnie byłabym daleko stąd… świętujmy więc o tyle o ile.
Dziękuję Ukratku za to pięterko

Nie jestem fanką świąt, bo głównie kojarzą mi się z wytężoną pracą i to w kuchni, czego nie znoszę
Te święta są inne, a i atmosfera wokół nich znaczenie odbiega od normalnej…
Dołączam do pozytywnego nastrajania: życzę wszystkim Wielkanocy spokojnej mimo niepokoju i tak radosnej, na ile to teraz możliwe
Wysłuchałam pięknej ballady w obu wersjach i nad każdą się zadumałam.
Nie pomógł lżejszy akcent na koniec, abym wykrzesała w sobie radość.
I chociaż wszystko poszło źle…to zdanie najbardziej odpowiada moim myślom teraz.
Moje wcześniejsze życzenia Tetryk obiecał przenieść z tamtego pięterka na to, więc ja tu teraz pożyczę Wam tylko pomyślnego krzesania radości.
Obiecał i przeniósł!
Dziękuję!
I tak oto moje życzenia są PRZED komentarzem autorskim.
Ależ mnie zaszczyt kopnął!
I w ten sposób wykrzesałeś ze mnie trochę radości Tetryku!
Dobry wieczór, już jestem. Trochę ochłonięty i ogarnięty.
Piękne i słuszne życzenia.
Wróciłam.
Znowu coś pokręciłam.
Miałam pójść do sauny, a znalazłam się w pięciogwiazdkowym hotelu Regal w Londynie, w którym wędrowałam od czasu do czasu.
Wędrówki w czasie wraz z Krystyną Jandą, Edytą Jungowską, Anną Samusionek, Janem Machulskim, Janem Englertem, Sławomirem Orzechowskim i Wojciechem Malajkatem nie były straconym czasem, ale czy ja się wreszcie nauczę kupować właściwe bilety?
Kochani, ja jednak się już pożegnam. Popołudnie mocno mi dało w kość.
Przy takim pięterku muzycznym osobnej dobranocki nie trzeba
Dlatego dobranockę dałem jeszcze na poprzednim 😉
Zdrowego snu!
Zdrowego snu, Zdrowych Świąt!
(Zaczęło mnie drapać w gardle i łamać w kościach, a nie mam tu niemalowanego drewna, aby odpukać).
Dzień dobry
Słoneczko grzało (ale nie za mocno), lekki wiaterek…
Do jednego z pobliskich parków…
Szok ze stresem!!! Przecież jeszcze nie sezon na nie! Skąd mógł się wziąć?

Dziś była piękna świąteczna pogoda
Małżonek nie pracował. Pojechał rano do siostry ścinać drzewo. Było odpowiednich rozmiarów (nie za duże), więc mógł to zrobić
Musiałam jechać na pocztę wysłać nasze podatki (bo jednak musieliśmy je zapłacić). Pojechaliśmy razem i od razu wybraliśmy się na wycieczkę
Może dlatego, że było już popołudniu, nie spotkaliśmy za dużo ptaków. Jedynie całą masę drozdów wędrownych, kilka krzyżówek, parę bernikli kanadyjskich, dzięcioły różowoszyje, pasówkę śpiewną, kardynały i epoletniki… to jak na wycieczkę nie za dużo i same popularne.
Ale połaziliśmy po chaszczach i to najważniejsze
Po powrocie do domu, poczułam, że coś mi lezie po ręce – kleszcz!!!
Wszystkie ciuchy, w których byliśmy, od razu „poszły” do pralki, a my pod prysznic. Jeszcze do szalejącego wirusa brakuje nam jakiejś odkleszczowej choroby
Ale to sygnał dla nas, że trzeba uważać, bo kleszcze już się obudziły i można jakiegoś załapać
Dzień dobry.
„Nie pracował. Pojechał do siostry ścinać drzewo” – czy tylko ja tu widzę tu sprzeczność?
A co do kleszczy, to niemal wszyscy znajomi psiarze i nawet część kociarzy (ci z wychodzącymi kotami) donoszą, że zwierzaki znoszą im już do domu kleszcze, więc wygląda, że u nas też się to świństwo pobudziło.
Też tak słyszałam. Jo np. o tym pisała, że jej psina łapie kleszcze.
Dobrze, że zauważyłaś tego kleszcza Miralko.
Ze mną jest coś nie tak, bo każde paskudztwo do mnie się przyczepia… wszystkie komary, pchły, czy kleszcze najpierw lazą do mnie
To już nie pierwszy raz, że przynoszę do domu kleszcza (czasami kilka), a na męża żaden nawet nie usiądzie 
I na pewno nie chodzi tu o grupę krwi (tak kiedyś słyszałam), bo mamy z mężem taką samą (BRh+)…
Ja mam O Rh- i też stale mam jakieś kleszcze, a dwa razy miałam boreliozę.
Ale z tego co wiem, borelioza jest w zasadzie nieuleczalna. Zalecza się ją tylko, a po kilku latach i tak się odnawia. Tak miał jeden z moich polskich kumpli.
Przyjmował jakieś leki (nie interesowałam się jakie) i było w porządku. Po paru latach, chociaż żaden nowy kleszcz go nie uciął, choroba wróciła. Musiał leczenie przejść od początku. Lekarz mu powiedział, że to normalne i często się zdarza…
Kumpel, jak i ja, wiele lat pracował w szpitalu, znał wielu lekarzy, także po znajomości można się wielu rzeczy dowiedzieć. Takich, o których pacjentom się nie mówi…
Ja mam BRh- i gryzą mnie umiarkowanie.
Mimo wszystko wydaje mi się, że grupa krwi niewiele ma wspólnego z napadami różnych insektów. Brat cioteczny mego męża ma grupę krwi jak Makóweczka, 0Rh-. Jak byliśmy razem nad jeziorem, to nad nim latało dużo więcej komarów niż nade mną… najmniej nad małżonkiem. I tak, jak mogłabym myśleć, że grupa krwi brata jest bardziej atrakcyjna komarom, tak zupełnie nie rozumiem dlaczego nade mną latało ich dużo więcej niż nad małżonkiem.
A przecież gryzą tylko komarzyce, więc facet powinien być dla nich bardziej atrakcyjny…
To jest tak jak z niepracującą wielodzietną matką, jedynie prowadzącą dom…
Owszem. Z tą różnicą, że ta matka nie bardzo ma możliwość „nie pracować”…
Och! Proszę mnie nie łapać za słówka!
Drzewo, które małżonek ścinał nie było takie duże, sięgało zaledwie 1 piętra. Jodła. Siostra męża nie zdecydowałaby się na wycięcie, gdyby nie to, że korzenie podniosły betonowe płyty chodnikowe i niebezpiecznie zbliżyły się do domu. Mogły uszkodzić fundamenty… 
To był tylko skrót myślowy. Nie pracował zawodowo. Ścinanie drzewa to też praca i to wcale nie lekka, łatwa i przyjemna
A tak. U nas na podwórku jeszcze 10 lat temu rosły dwie potężne topole, wyższe niż pięciopiętrowa kamienica, i niestety trzeba je było zlikwidować dokładnie z tego samego powodu – robiły korzeniami krzywdę podwórku.
Musiałam wyciąć w Stróży dwa drzewa -modrzewia i srebrny świerk. Obu drzew było nam bardzo szkoda, ale zaczęły trochę usychać i wyrosły tak, ze gdyby się zawaliły w razie wiatru uszkodziłyby dach sąsiadom.
Napisałam pismo do gminy, była komisja, obejrzała i wydała zezwolenie.
O tak. Często nie zdajemy sobie sprawy jaką siłę mają korzenie. Nie tylko drzew. Między innymi dlatego przy naszej części budynku nic takiego nie rośnie. 12 lat temu wykosiliśmy wszystko. Nie chcę uszkodzonych fundamentów! A im większe drzewo, tym trudniej je wyciąć. Tak samo jak pozbyliśmy się bluszczu z naszej części domu. Oplatał całkiem ładnie, ale to bardzo źle działa na cegły. Odrywałam na siłę, bo powpuszczały korzonki (czy chwytniki)bardzo głęboko.
Pamiętam, że w moim rodzinnym domu, w Polsce, mieliśmy winogron na domu. Ale dziadek zrobił specjalną kratkę i po niej winogron się piął. Nie po domu. Od domu było kilka centymetrów przerwy.
A siłę korzeni najlepiej widać w kanionach. Zawsze podziwiam, jak takie drzewo (często ogromne) jest w stanie się utrzymać na pionowej ścianie skalnej… jak głęboko musiało wpuścić swoje korzenie…
Ciekawie wygląda, ale jakoś tak skojarzyło mi się…
Na oko coś z tuj?
Koronawirus po tuczeniu u doc. Dreptaka!
Tetryku, w punkt!
Nie wiem czy cyprysy mogą rosnąć w klimacie takim jak tu. Czy są wystarczająco odporne na mróz?

Ale masz rację, Mistrzu Q, te owocki są bardzo podobne do cyprysowych
Ukratku!!! To Ci się udało

Według mnie, te owocki faktycznie tak wyglądają
Tetryku to było właśnie to moje skojarzenie. Hm…nie pomyślałam jedynie o Dreptaku.
Dzień dobry. Piękna, słoneczna pogoda.
Słoneczne witajcie!
Witajcie! …i do przodu!
Do przodu bez kawy/herbaty?
Nie znasz adresu do Gieni?
Skoro tak to już ją wołam.
Gieniaaaaa!
Kawa, herbata i coś na poprawę nastroju -migusiem na Wyspę!
Oj, przydasię.
Wychylę na szybko i mykam sprzątać. Nie, nie na Wyspie.
Zdrowych i spokojnych świat dla wszystkich TUBYLCÓW 🙂 Życzę Wam, kochani, żeby wzrastała Wam wyłącznie temperatura uczuć (pozytywnych, rzecz jasna)

Witaj ajw!
Miło Cię widzieć!
Tobie też wzrostu temperatury pozytywnych uczyć życzę!
I zdrowych i spokojnych Świąt!
Dziękuję i nawzajem!
Dziękuję i nawzajem
Dziękujemy i wzajem! Miło, że zajrzałaś!
O Matko mistrzu Q jak Twoje pisanki tak wyglądały to jakie miały by być dzisiaj -Prorok ? Życzenia zdrowych i pogodnych Świąt dla Wyspiarzy i ptaków przelotnych życzy Eliza F.
I Tobie zdrowych Elizo!
Miło, że zaglądnęłaś.
Zmykam również. Do zobaczenia jutro…
Do zobaczenia Q !
Dobranoc!
Kochani, tak na koniec i ja chciałam złożyć Wam życzenia spokojnych i zdrowych świąt
Oczywiście życzę zdrówka również po świętach. Mam nadzieję, że uda nam się to jakoś przetrwać…
Ps. Nie umiem składać życzeń, ale płyną z serca… chociaż skromne…
Byliśmy dziś nad Mallard Lake. Było cudnie
Fakt, że potem oglądaliśmy się nawzajem, czy jaki kleszcz się nie uczepił…
Niech wysiadują swoje jajka w spokoju 
Po ścieżkach przewalały się wielkie gromady. Całe szczęście obchodziliśmy jezioro z tej strony, gdzie nikt nie chodzi
Amerykanie wolą ubite, szerokie drogi. My… wiadomo… chaszcze 
Ułaziliśmy się niesamowicie. Co prawda żadnych nowych czy rzadkich ptaków nie było, ale i tak jestem zadowolona.
Poszliśmy dokoła jeziora, ale nie szeroką aleją (jak wszyscy) ale wertepami i chaszczami, jak to my lubimy
Byliśmy na bagnistej ścieżce, gdy z trzcin wyskoczyła samiczka epoletnika krasnoskrzydłego. Popiszczała i uciekła. Wiedzieliśmy, że woła swego wojowniczego partnera. Pojawił się minuta osiem. Gdy przeleciał mi tuż nad głową, wiedzieliśmy, że gdzieś blisko ma gniazdo. Zawróciliśmy i obeszliśmy ten teren trochę naokoło. Nie ma co szukać gniazda i płoszyć bez potrzeby wojownicze ptaki
Muszę też przyznać, że byliśmy zaskoczeni ilością samochodów na parkingu… Parking był niemal całkowicie zastawiony samochodami
Dodam jeszcze, że Mallard Lake składa się z kilku części. Dwie główne przedzielone są przesmykami i mostami nad nimi. Dokoła jednej części idzie szeroka, żwirowa aleja. Główne miejsce spacerowe. Druga część ma tylko trochę tych alejek, a reszta to dzicz. Liczne odnogi i kanały są porośnięte wysokimi trzcinami. Miejscami trzeba się przeciskać wąskimi zwierzęcymi ścieżkami… ptasi raj
Oczywiście wiadomo, która część pociąga nas bardziej 
Och, spacer i to jeszcze w takim miejscu!
Jak zazdroszczę (bez zawiści)!
Dzień dobry, spokojnych i zdrowych z nadzieją na…jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie..
Ściskam Wszystkich (bez duszenia 😉 )
Dzień dobry! Odściskujemy, nucąc ten sam refren.
Skowroneczku!
Witaj, witaj!
Stęskniłam się za Tobą, wiesz?
Jak miło!
Pewnie, że będzie!
Świąteczne dzień dobry!
Życzę Wam przede wszystkim zdrowych i spokojnych Świąt.
WIARY, że to szybko minie,
NADZIEI, że sie pozbieramy
MIŁOŚCI, która pozwoli to przetrwać!
Pozdrawiam serdecznie

Wzajem wszystkiego dobrego, Kopciuszku!
Jak dobrze znów cię zobaczyć!
Dziękuję Tetryku



Jak dobrze, w sensie MIŁO, że Ty zawsze potrafisz mnie zauważyć w tłumie
W obecnej sytuacji, ta życzliwości jest taka ważna, ta pamięć o innych.
Jakże piękny jest człowiek, jeżeli jest człowiekiem…. I ja takiego Cię widzę
Serdeczności i dużo zdrówka dla Ciebie i Twoich bliskich
Dzień dobry, jeszcze przed śniadaniem (ale zaraziczku siadamy).
Dzień dobry!
Gienię poproszę o herbatę i świątecznego mazurka…
To Gienia ma również mazurki!?
Gienia ma WSZYSTKO!
Pomyślałam, że jeszcze o kawałek serniczka poproszę…
Gienia!
Serniczek mamy (kupny co prawda, ale w tej sytuacji…). A mazurka nie.
Makówka się wynurzyła.
Kiedyś przez przypadek znalazłam się w hotelu.
Tym razem w hotelu Heuton znalazłam się zgodnie z planem.
Taki mały rodzinny, wielkanocny BRANCZ.
Brancz, to tutaj połączenie śniadania z lunchem
Coś pomiędzy…
W weekendy Amerykanie wstają około południa. Jest za późno na śniadanie, a za wcześnie na lunch, no więc wymyślili ten brancz
Słoneczne (jeszcze słoneczne, ale jak długo?) witajcie!
Stawiam się u Gieni i herbatę poproszę. Do tego makownik i jakieś owoce.
Dzień dobry, w Lany Poniedziałek prawem paradoksu nie leje, za to wieje bardzo.
Witaj Q!
Zapowiadają burze z gradem, dlatego przypasował mi ten rysuneczek, który dałam w nocy.
Świąteczne dzień dobry
Co prawda jeszcze nie pada, ale chmury burzowe są i wieje tak, że łeb z płucami urywa 
A już było całkiem znośnie… i dość ciepło…
U mnie niebo samo dba o świąteczną tradycję
Znowu nam nawieje zmianę pogody
To tak jak tutaj, z tym wiatrem.
Dzisiaj widziałem bardzo przelotnie rudzika, ale raz, że nie miałem aparatu pod ręką, nawet komórki, a dwa, że go dosłownie przewiało dalej.
U nas powiało, spadło parę kropli i nadal spokój…
Tu też.Zimno,ale ledwo pokropiło i ziemia sucha jak na pustyni. Podlewanie mało pomaga.
Stolica zgodnie z tradycją ” lanego poniedziałku ” , została jednak delikatnie , kulturalnie pokropiona . Widać , że Opatrzność oszczędza na wodzie , bo podczas pokropku nie otwierałem parasolki . Ale dobre i to , bo susza jest niesamowita ,a przyroda bez wody niestety więdnie . Dobrze to już było , ale każda poprawa cieszy . Świąteczne dzień dobry i Alleluja 🙂
A tu nic, tylko wieje, momentami naprawdę bardzo mocno.
Pada,grzmi,zimno…
Święta, święta i już po!
Pięterko urosło, na szczęście Miralka ma już w odwodzie ptaszki. Mam nadzieję, że rano je zobaczymy
To ja się ustawiam w kolejce z małym półpięterkiem na po ptaszkach!
A może jeszcze w nocy zobaczymy Miralko!
Coś dla nocnej zmiany
Ten komentarz jest 177, po co czekać do rana?
Wróciłam z PREMIERY ONLINE (MONODRAM KRYSTYNY JANDY-DANUTA W.).
Nie będę za wiele komentować, bo bohaterowie jak i książka, na podstawie której został zrobiony spektakl mógłby wzbudzić kontrowersje na Wyspie. Sama mam mieszane uczucia. Niewątpliwie jednak ciekawe jest jak można historię Polski opowiedzieć od strony kobiety, która jest „tylko” żoną przy mężu.
Wróciłam z czasów mojej młodości i tych późniejszych zaglądam na Wyspę, a tu powrót do socjalistycznych czasów kolejkowych się szykuje.
Kolejka budowniczych powstała!?
-Miralka
-Mistrz Q
-Drugi Mistrz już układa.
A jeszcze nie tak dawno było, że ilość komentarzy zbliża się do 300 i jest pytanie, czy ktoś ma jakichś pomysł.
Widzę, że na ptaszki mogę liczyć dopiero przy śniadaniu, a więc czas powiedzieć:
Dobranoc!
Dzień dobry


Nie ma sprawy. Pięterko gotowe czeka. Chciałam tylko wspomnieć, że dziś znowu byliśmy na wycieczce
W Greenbelt Forest Preserve, w North Chicago. Połaziliśmy trochę ponad dwie godziny i zadowoleni wróciliśmy do domu
To ja poproszę o opublikowanie!
Czekam, spać nie idę bez ptaszków!
Sam Mistrz Tetryk rączęta złożył i prosił o ptaszki, a Ty Miralko, na co czekasz?
Wybacz Makóweczko, ale nie było mnie w domu, więc nie widziałam ani złożonych rączek, ani Twojego wpisu. A po powrocie trzeba było coś zjeść, bo oboje byliśmy głodni. Co prawda obiad był szybko, bo schabowe moczyły się w jajku, a kalafior ugotowany już wczoraj, tylko na sitko i podgrzać… 10 minut i przygotowana całość tylko jeść
No i dopiero potem usiadłam do kompa…
No tak, ta różnica czasu…
Ale się doczekałam i nie byłam sama na nocnej zmianie.
Z wrażenia zapomniałam zaprosić na nowe pięterko

Zapraszam serdecznie…
Czyli ja się Miralko wtarabaniłam bez zaproszenia ?