We wszystkim
Żartobliwy przerywnik muzyczny ku przebudzeniu.
Pewnego razu pod liściem jełopianu spotkało się sześciu niezwykłych smakoszy pyłku i nektaru kwiatowego: Poń Kolny, Niesforny Bonk, Zając Cokictokloc, Jeżus Marian, MegaMotyl oraz mały skrzat imieniem Paprodziad.

Paprodziadowi udało się wygrzebać ze swojego tobołka dziwaczny flakon, którego zawartością poczęstował …
Nowak z Deneba. Nomohsar – gambit dla czterech
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i wydarzeń jest czysto przypadkowe.
Okularnik podszedł do drzwi. Przez całe popołudnie kręcił się niespokojnie po okrągłym pomieszczeniu, ale kiedy na zewnątrz zaczął zapadać wieczór, jego nadaktywność stała się niemal irytująca. – Panie szanowny, proszę …
Nowak z Deneba. Facet z czarnym testamentem
[słowo wyjaśnienia: cykl o agencie Nowaku jest zdaje się jak dotąd jedynym, tworzonym w zespole z utalentowanym młodym człowiekiem o nicku Zoe. Do dwóch opowiadań, opublikowanych tutaj, Zoe dopisał jeszcze „Doskonałość niezakamuflowaną” i krótki „Testament faceta w czerni”. W pierwszym …
Nowak z Deneba. Niedoskonałość zakamuflowana
Wydostanie się z pokoju ,w którym tkwiłem unieruchomiony, zajęło mi dobre pół godziny. Najtrudniejsze było odblokowanie uchwytów w podłokietnikach, ale ukryte włośnicowe ostrze poradziło sobie i z nimi. Kiedy miałem już wolne ręce, reszta była już bajecznie prosta, tym bardziej, …
Nowak z Deneba. Kamuflaż niedoskonały
Poprawiłem węzeł jedwabnego krawata marki Penerro (marka najchętniej kupowana przez biznesmenów w 2009 r.), idealnie harmonizującego z nienagannie skrojonym garniturem od Cluissarda (89% top menedżerów wybrało w ostatnim kwartale garnitury tej firmy ) i pchnąłem drzwi „Outanga”, najmodniejszej restauracji w …
Maj, czyli Maius..
cały w miłości, w słodyczy.
Zielono dzień się zaczyna,
błękitnie zamierzchu godzina:
wieczorem drżą gwiazdy modre,
chrzęści złoty pas nad biodrem,
a w pasie szmaragdy chowa
dziewczyna, panna majowa.
Lśni w gwiazdach majowa panna
jakoby perska …
List Zygmunta Krasińskiego do Adama Sołtana …
25 sierpnia 1838 roku
Drogi Adamie! Cały czas na wsi-m siedział – oczekiwałem, by do nóg przenieść ból z mózgu. Z trzysta kuropatew lewą ręką strzelając zabiłem. Położenie moje w niczym się nie polepszało, owszem, coraz bardziej względnie do Ojca …
Co słychać ?
Mark Twain – Listy z Ziemi
List XI
Historia ludzkości jest w ciągu wszystkich wieków czerwona od krwi, gorzka od nienawiści i splamiona okrucieństwami; lecz dopiero od czasów biblijnych te jej cechy nie były pozbawione pewnej granicy. Nawet kościół, któremu od początku jego supremacji …
Z dziennika Stefana Żeromskiego…
17 kwietnia 1888 roku (wtorek)
W niedzielę przez całą noc była u mnie Zosia. Spać z facetką w jednym łóżku – gorzej jest niż być konduktorem tramwaju… Jaki łotr siedzi we mnie, jaki łajdak! Na drugi dzień spotkałem się z …
Modlitwa w intencji…
Zenek rozejrzał się dookoła.
Sytuacja nie była całkiem nowa – jak przez mgłę pamiętał podobną sytuację. Raz? Wiele razy? Nie potrafił sobie odpowiedzieć na to pytanie. Co innego niż wspomnienia zaprzątało zresztą jego uwagę.
Był oto w kościele. Nie, nie …
Opera Lovecraftiana. Na plaży
Tego dnia wybraliśmy się z Młodym na plażę. Było pięknie: słoneczko przygrzewało, ale nie za mocno, ot tak, żeby co jakieś 5-10 minut schować się za chmurę. Plaża była całkowicie pusta, co – szczerze mówiąc – bardzo nam odpowiadało. Rozłożyłem …
Opera Lovecraftiana. Kwestia czasu
– Panie Philips, sprawa jest prosta – pomarszczony, schludnie ubrany staruszek z promienną twarzą mógłby być pastorem jakiejś kongregacji. Levi Cravtz był jednak antykwariuszem, i to jednym z najlepszych w Nowej Anglii. Jego bostońskie biuro było celem pielgrzymek miłośników americanów …
Kapitan Cook słusznie poniósł śmierć
Rumaku Ognisty….!

Twoje imię – ptaszyna w rękach ,
Twoje imię – zimno sopelka,
Jedno jedyne ust poruszenie,
Twoje imię – sylaba, drgnienie,
Schwytana w locie piłeczka,
W ustach srebrny dźwięk dzwoneczka.
Kamień rzucony na dno strumienia
Pluszcząc zapłacze twoim imieniem.
Opera Lovecraftiana. Poranek
Budzę się, nie wiedząc, gdzie jestem. Powieki mam sklejone, głowę rozrywa potworny ból. Z trudem otwieram usta… Gdzie ona się podziała? Słychać tylko niski jęk, dopiero po dłuższej chwili jestem w stanie sformułować słowa. – Ossh’iya! Ossh’iya!!! Odpowiada mi głucha …
WYPRAWA…..
cd
………Pot mnie zimny oblał na samo wspomnienie kuchennych utensyliów znad Buga! W chwilę później gorąco i duszno mnie się zrobiło bo w wodzie wyraźnie coś okrągłego ujrzałem! Nie już ci to paskudny kawał blaszyska wędkę mi szarpie? Uff, zgiń …
Bronisław Malinowski do żony…..





